Strona główna > 

Seniorzy-grafficiarze. Powstał fajny mural

Agnieszka Bulińska, Klaudia Krawczyk

2011-09-29

Pokazali, że graffiti nie jest zajęciem zarezerwowanym tylko dla młodych. Seniorzy z Uniwersytetu Trzeciego Wieku spróbowali wczoraj malowania na murach i już zapowiadają, że powtórzą akcję

Fot. Krzysztof Szatkowski / Agencja Gazeta

Seniorzy tworzą mural
+ więcej zdjęć

Nad projektem zaczęli pracować dwa dni temu. Na zajęcia grupy plastycznej seniorów z Uniwersytetu Trzeciego Wieku przyjechał Dariusz Paczkowski, działacz społeczny i artysta, który od kilkunastu lat tworzy zaangażowane graffiti i street art. - Pomysł od razu mi się spodobał, bo ja z seniorami pracować uwielbiam - mówi.

Zaproponował im niecodzienną akcję, wykonanie graffiti na ścianie bocznej bloku przy ul. Reja 11. Wybór miejsca był nieprzypadkowy. - Na pobliskich blokach przy ul. Piotra Skargi widać dwa duże graffiti: "Śniadanie Mistrzów" oraz "Samookreślenie". Ludzie przychodzą oglądać duże murale, więc zatrzymają się i przy naszym dziele, bo ono będzie przyciągać - twierdzi Paczkowski.

Seniorzy mieli namalować samych siebie. Wcześniej przygotowali szablony - postacie z wyciągniętymi ku górze, szeroko otwartymi ramionami, albo w tanecznej pozie. Z taką wycinanką kilka starszych pań i jeden pan stawiło się o godz. 11 przed budynkiem.

Szef przedsięwzięcia zaczął od instruowania debiutujących street-artowców: - Szablon musi przylegać, trzeba go dobrze trzymać, teraz mgiełeczka i mamy efekt. I tak kawałek po kawałku.

Potem wszystkim rozdał puszki ze sprayem.

- Puszkę trzymaj prosto. Pamiętaj, że ruchy muszą być krótkie. O tak - instruował cierpliwie siwowłosą panią.

Seniorzy pod dyktando Paczkowskiego zaczęli nieśmiało naciskać dozowniki w puszkach.

- Czekaj, czekaj, delikatnie pomalutku. Ty jesteś w gorącej wodzie kąpana, moja droga. A tu potrzeba wyczucia - żartował. - Dzielnicowy i tak przyjdzie nas spisać, więc trzeba uważać żeby było dobrze.

Po kwadransie seniorzy sprayowali jak doświadczeni grafficiarze. Nie zwracali uwagi na to, że farba brudzi im palce, że gapią się na nich przechodnie. Byli jak w transie.

73-letnia Zenobia Szamotulska nie przypuszczała, że tak jej się spodoba: - Graffiti dotąd zawsze kojarzyło mi się z wandalizmem. Teraz wiem, że najpierw trzeba coś poznać, a później krytykować - mówi.

Ewa Murzynowska, która przyszła malować razem ze swoją siostrą Ireną: - To jest wspaniałe - zachwyca się. - Trochę mi wiatr przeszkadza, bo szablon się rusza. Ale jest fantastycznie.

Barbara Przybyszewska nie zdradziła rodzinie, że idzie malować mural. - To będzie niespodzianka. Po południu wyślę ich na spacer po centrum i powiem, żeby na murze znaleźli babcię - śmieje się.

Lilianna Bojanowska jako jedyna odbiła na murze swoją postać w pozycji siedzącej. - To kwiat lotosu, pokazuję, jak czerpać energię prosto z ziemi - wyjaśnia.

68-letni Korneliusz Korniluk, jedyny mężczyzna w grupie, na murze namalował siebie jak łapie promienie słońca. - Takie graffiti to jest wspaniała rzecz, ożywia miasto, nadaje koloryt przestrzeni, a my przy okazji możemy się artystycznie wyżyć - mówi.

Maria Murawska: - Jestem otwarta na nowości, ale że polubię graffiti to nie myślałam. Po prostu pozbyłam się uprzedzeń. Już wiem, co tych młodych w tym pociąga.

Po dwóch godzinach było widać efekt pracy. Na tle zielono-brązowych nieregularnych plam symbolizujących góry, czyli, jak objaśnia Paczkowski, ruch i pasję, zarysowują się cienie dwunastu postaci w różnych pozycjach. Nad wszystkim góruje duże żółte słońce.

- Drogie panie, muszę to powiedzieć. Kocham was! Jeśli chodzi o wyczucie kolorów, to wy jesteście najlepsze - chwalił artysta swoje uczennice.

Po południu mural był gotowy. Przechodnie zatrzymywali się z zaciekawieniem. - Że też się im jeszcze chce - dziwiła się Irena Kośmider. - Ale to dobrze, bo robią wspaniałe rzeczy. Przechodzę tędy codziennie i teraz będzie mi znacznie milej.

Takie działania chwali prof. Roman Ossowski, jeden z prekursorów polskich Uniwersytetów Trzeciego Wieku: - Szkoda, że tak mało jest tego typu akcji, bo one pokazują, że seniorzy mają w sobie ogromny potencjał i chęć działania. A zadania nie mieli łatwego. Musieli zderzyć się z kulturą ludzi młodszych o całe dekady, mogli jej nie do końca rozumieć, a mimo to spróbowali. Złamali powszechne stereotypy, że ludziom w ich wieku czegoś nie wypada. Okazuje się, że jest odwrotnie - twierdzi.

Udostępnij link: Facebook